\\\\\\\\\\\\\\\\\ Notatnik » Święta, święta…
Zbiór chaotycznych zapisków pewnego osobnika na emigracji

Święta, święta…

opublikowany przez XaRaF, styczeń 3rd, 2008

… i po świętach. Jak to zawsze bywa, czas wielkiego obżarstwa minął i czas wracać do pracy. Oczywiście mowa o Was, nie o mnie. :) Ja swoje święta przepracowałem całe, obżarstwa wielkiego nie było ale przynajmniej miałem okazję spędzić kolację wigiliną w większym gronie.

Mój weekend właśnie mija, w sobotę znów do pracy ale na szczęście Sylwestrową nockę i następną po niej mam wolną. Przynajmniej takie były ustalenia z szefem bo w końcu mogłem sobie wybrać czy chcę pracować w święta czy w Nowy Rok. Jakoś nie uśmiecha mi się sprzątać po schorowanych gościach różnych dziwnych plam.

Pogoda wcale zimowa nie była, przynajmniej w same święta. Mocny wiatr, trochę deszczu. Śnieg tutaj zobaczyłem póki co krótko po moim powrocie z urlopu. Wspinając się z walizką pod górę witał mnie deszcz, więc jakie było moje zdziwienie gdby budząc się do pracy tego samego wieczoru zobaczyłem za oknem sporą warstę białego puchu. Dzieciaki miały ubaw lepiąc bałwana na hotelowym trawniku. Niestety temperatury niskiej nie było, więc następnego dnia rano niewiele już śladu po białym szaleństwie zostało. Niewiele - znaczy się na ulicach, bo jak możecie zobaczyć na zdjęciach szczyty widoczne na horyzoncie jeszcze trochę czasu go potrzymały.


Takie widoki miałem okazję podziwiać 10 grudnia. Natomiast trzy dni przed świętami świat dookoła zrobił się biały. Niestety nie z powodu śniegu a szronu, ale lepszy rydz niż nic, jak mawiają starzy górale. :) Nie utrzymało się toto długo ale całkiem ciekawie okolica wyglądała. Niestety następnego dnia do późnego popołudnia panowała gołoledź. Akurat wybierałem się do biblioteki i zwątpiłem już po wyjściu z mojego budynku. Trasę w dół do miasta pokonałem bardzo ostrożnie, na całe szczęście bez upadków. Droga pod górę była odrobinę łatwiejsza ale wcale nie bezpieczniejsza. Namiastka zimowego klimatu. Sądzę, że na więcej w tym roku nie mam już szans co liczyć.

A koncert grupy Apocalyptica możecie oglądać na fotkach obok, trochę ich umieściłem w tym albumie. Co prawda, jak już wspominałem, warunki do strzelania fotek nie były idealne, ale przecież nie o to w koncertach nie chodzi. I tak udało mi się zająć miejscówkę na balkonie skąd miałem widok na całą scenę. W połowie koncertu widok pogo w centrum widowni uświadczył mnie w przekonaniu, że bardzo dobrze zrobiłem. Widownia praktycznie była pełna. Suport Lacrimosy Profundere nie zgromadził wielu zainteresowanych, jednak już na samą Apocalypticę miejsc dla widzów zaczynało brakować. A i przedział wiekowy był całkiem spory, na oko górna granica kończyła się w okolicy 55 lat, mam na myśli panie. :)
Chłopaki dali z siebie wszystko, jak widać na zdjęciach nie siedzieli w miejscu a i kontakt z widownią nawiązali całkiem niezły, nawet w trakcie nielicznych krótkich przerw, podając informację na temat kolejnego kawałka czy wrażeń z ich trasy koncertowej.

Bawiłem się świetnie, ich muzykę lubię więc do szczęścia wiele nie potrzebowałem. :)
Kolejny będzie Nightwish, liczę, że będzie podobnie a i może nawet lepiej, bo kto wie czy czasem nie pojedziemy w kilka osób.

Udanych zabaw Sylwestrowych, moi drodzy, i jak najmniejszego kaca w dniu następnym. I oby nogi pozwoliły przetańczyć Wam całą noc.

PS. Ups… Chyba zapomnialem opublikowac ten wpis ;)

\

 

Nie jesteś obecnie zalogowany. Własne konto nie jest potrzebne by zamieścić komentarz. Wystarczy wypełnić tabelę poniżej. Zaloguj »





\